Copy LinkXFacebookShare

Zniknęło niemal 900 tuczników. Sprawa trafiła do sądu

Świnie warte 0,5 mln złotych zniknęły bez śladu. Sprawą zajął się Sąd Okręgowy w Opolu.

W gospodarstwie Marcina C. pod Otmuchowem w woj. Opolskim odbywał się tucz świń, które zostały przekazane przez przedsiębiorcę Jarosława T.
 
W niewyjaśnionych okolicznościach zniknęły 884 tuczniki rasy duńskiej, warte ponad pół miliona złotych. 
 
Rolnik i jego córka, którzy zajmowali się opieką nad stadem usłyszeli zarzut przywłaszczenia mienia znacznej wartości – informuje portal nysa.naszemiasto.pl.
 
Gospodarz tłumaczył się przed sądem, że nie wie, co się stało ze świniami i twierdził, że dużo z nich zdechło. Jednak nie był on w stanie powiedzieć, czy to było 900 sztuk czy 1 tys.
 
Marian C. przed sądem nie chciał wyjaśnić okoliczności zaginięcia tuczników, ani odpowiadać na pytania śledczych. 
 
Oskarżony miał gospodarstwo rolne, w którego prowadzeniu pomagała mu córka Urszula. 
 
Z relacji świadków nie wiodło im się najlepiej. Na przełomie 2017 i 2018 r. mieli problemy finansowe. 
 
Właściciel świń zanim przekazał je do tuczu przeprowadził oględziny gospodarstwa i uznał, że spełnia ono wymogi.
 
– Oskarżeni przyjmowali zwierzęta i potwierdzali ich liczebność. Nie przypominam sobie, żeby Marian C. lub jego córka kiedykolwiek kwestionowali ilość dostarczonych świń. Nie zgłaszali też problemów zdrowotnych – zeznawał przed sądem właściciel świń.
 
Kwitowaniem odbioru zwierząt zajmowała się 33-letnia Urszula C. Zeznała, że warchlaki zazwyczaj przyjeżdżały między 2 a 3 nad ranem. 
 
– Ja ich nie liczyłam, bo jak zwierzęta przebiegną, to jest chwila moment i traci się rachubę – tłumaczyła Urszula C.
 
Potwierdziła również przed sądem, że w czerwcu zwierzęta chorowały. Jednak zdaniem właściciela stada, gdyby padło blisko 900 świń, to musiałoby to zainteresować służby weterynaryjne.
 
W sierpniu 2018 r. odebrał on z gospodarstwa część swojej trzody. Nic wtedy nie wskazywało, że pozostałe świnie znikną.
 
Jednak, gdy przyjechał odebrać kolejną partię tuczników okazało się, że chlewnia jest pusta. W budynku znajdowało się jedynie 30 świń, które ze względu na stan zdrowia nie nadawały się do uboju.
 
Rolnik i jego córka, którym przekazano świnie do tuczu usłyszeli zarzut przywłaszczenia mienia znacznej wartości. Przedsiębiorca podejrzewa, że tuczniki mogły nielegalnie trafić do ubojni albo do dalszego tuczu w innym gospodarstwie. 
 
– Spotkałem się z Marianem C., ale mówił, że nie wie, co się stało. Ironicznie stwierdził, że może uciekły do lasu – mówił Jarosław T.
 
Przed zaginięciem tuczników Marcin C. sprzedał swoje bydło, a grunty przekazał dzieciom. Właściciel zwierząt twierdzi, że to celowe działanie, aby rolnik nie miał z czego spłacić roszczeń.
 
Marianowi C. i jego córce grozi nawet 10 lat więzienia. Proces ruszył 10 września w Sądzie Okręgowym w Opolu.
 
  • Informacje dotyczące hodowli i produkcji trzody chlewnej można znaleźć w dwumiesięczniku "Hoduj z Głową Świnie" ZAPRENUMERUJ

Zobacz nas w Google News

owiur, eliminacje, olimpiada
Olimpiada

Szczegóły eliminacji okręgowych XLIX edycji OWiUR

PFHBiPM podała wyniki, krowy mleczne, produkcja mleka, PFHBiPM, wydajność krów, ocena użytkowości, hodowla bydła,
Hodowla

PFHBiPM podała wyniki oceny za 2025 rok. Co ze strukturą stad?