Duży spadek cen tuczników w Niemczech!
pazdzior_tuczniki
Wzrost notowań cen świń w Niemczech spowodował ożywienie niemal na całym europejskim rynku świń. Foto_Mirosław Lewandowski
Tuczniki w Niemczech w najnowszych notowaniach z 16 czerwca potaniały aż o 9 centów do wartości 1,48 euro za kg w wadze bitej ciepłej.
Po ubiegłotygodniowej sesji dużej giełdy w Niemczech oraz obniżkach cen na polskim rynku, wszyscy mieli nadzieję na zmianę tego trendu.
Niestety, po mizernej sprzedaży na małej giełdzie we wtorek, środowa sesja VEZG przyniosła jeszcze większe rozczarowanie i bardzo duży, bo aż 9 centowy spadek. Tuczniki w przeliczeniu na polską walutę po kursie euro wg NBP z 16 czerwca (4,5285) kosztują obecnie 6,70 zł za kg wbc.
"Na #Vezg spadek aż o 9 eurocentów to o 4 więcej (z 1,57 na 1,48) niż moja prognoza 5 eurocentów. To tylko dowód na to, jaka jest kumulacja i nadprodukcja na rynku" napisał na swoim Twitterze Witold Choiński, prezes Związku Polskie Mięso.
– Polski rynek nie pozostał obojętny i również obniżył stawki. Ten, kto obecnie uzyska 6,60-6,70 zł za kg w klasie wbc, może czuć się zwycięskim, bo to chyba obecnie najwyższe ceny. Ale i one nie zapewniają opłacalności. Jest źle, nawet bardzo – komentuje tę sytuację Bartosz Czarniak, Wiceprezes Pomorsko-Kujawskiego Związku Hodowców Trzody Chlewnej.
W bardzo trudnej sytuacji znaleźli się głównie ci rolnicy, którzy wstawili kolejne rzuty warchlaków do tuczu. Od kilku miesięcy ich ceny są wysokie, a obecne stawki za tuczniki nie gwarantują praktycznie żadnego zysku ze sprzedanych zwierząt.
Co jest przyczyną kolejnych spadków, skoro niezmiennie otrzymujemy sygnały iż wieprzowiny brakuje, tym bardziej w dobie znoszenia kolejnych obostrzeń i sezonu grillowego?
– Istnieje bardzo prosta odpowiedź. Ze względu na słabość produkcji w Polsce, nasze cenniki zostały uzależnione od sytuacji w Niemczech, które dalej pozostają w czołówce producentów świń w Europie. Należy zatem przeanalizować sytuację u naszych zachodnich sąsiadów – mówi Bartosz Czarniak i dodaje:
– Eksport wieprzowiny z Niemiec rok do roku spadł tylko o 2%. Zmienił się za to główny odbiorca, którym obecnie jest Polska.
Nie zmienił się również ogólny tren eksportowy z Europy. Dania i Niderlandy swobodnie handlują z Chinami, a ceny w skupach w tych krajach są wysokie.
Kraje te eksportują do Chin, więc muszą uzupełniać lukę na własnym rynku mięsem z innych państw, które kupują w niższych cenach. Zdaniem Czarniaka, nie stwarza to jednak przesłanek do obniżek cen skupu.
– Skoro handel i trend raczej odpadają, to według mnie pozostaje tylko jedno. Pamiętacie, jak VEZG podbiło cenę na giełdzie wbrew oczekiwaniom zakładów? Myślę, że teraz mamy tego konsekwencje. Zrzeszenie producentów w Niemczech poczuło się wtedy zbyt pewnie, co nie spodobało się największym zakładom i teraz postanowiły one ustawić ich do szeregu – mówi Bartosz Czarniak dodając:
– Jeśli mam rację i nadzieję, to taki stan rzeczy nie utrzyma się na długo, ale za to powrót do stawek opłacalności zajmie więcej czasu niż spadki. Zakłady też nie mogą obecnie przesadzać z niskimi cenami, gdyż znów może załamać się rynek tuczu otwartego.
Taka sytuacja będzie skutkowała brakiem świń w okresie przedświątecznym czyli w okolicach października i listopada. Obecne wstawiane zwierzęta będą bowiem sprzedawane właśnie w tym czasie.
Możliwy jest jeszcze jeden scenariusz, w myśl którego kolejni hodowcy będą się decydować na tucz nakładczy.
– Przejście kolejnych gospodarstw do tuczu nakładczego i przejęcie rynku przez duże koncerny oznacza, że będą one produkować na własnych warunkach, na pewno bezpiecznych dla konsumenta, ale czy zdrowo? – podsumowuje Bartosz Czarniak.
- Więcej informacji na temat hodowli trzody chlewnej znajdziesz w najnowszym wydaniu magazynu "Hoduj z Głową Świnie". ZAPRENUMERUJ
