Konie z Janowa i Michałowa znów pójdą pod młotek. Za niższe ceny?

Poleć
Udostępnij
Autor tekstu: (em) | redakcja@agropolska.pl
31-08-2017,10:00 Aktualizacja: 01-09-2017,11:38
A A A

Słynne konie z Janowa i Michałowa znów idą pod młotek. Ceny mogą być okazyjne, bo zwierzęta nie zostały sprzedane na słynnej aukcji Pride of Poland. A koronnym argumentem przy rewolucji w stadninach był zarzut, że za bezcen sprzedaje się takie skarby.

- Kilka klaczy, które nie sprzedały się na Pride of Poland, będą znów zaoferowane do sprzedaży. Mamy nadzieję, że uda się je sprzedać - powiedział Maciej Grzechnik, prezes stadniny koni w Michałowie w rozmowie z TVN24.

Janów Podlaski, stadnina, araby z Janowa, Pride of Poland, konie na sprzedaż, aukcja, Pride of Poland 2017

Premier domaga się wyjaśnień. Chodzi o aukcję w Janowie Podlaskim

Minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel będzie musiał wytłumaczyć się przed szefową rządu ze słabego wyniku tegorocznej aukcji koni arabskich Pride of Poland w Janowie Podlaskim. Z nieoficjalnych informacji wiadomo, że szefowa rządu jest oburzona złą...

- Na pewno nie będą sprzedane za wyższe ceny, w to nie wierzę. Być może za niższe - skomentował te doniesienia Marek Szewczyk z portalu Hipologika.pl

To właśnie zbyt niskie ceny, oferowane przez kupców na tegorocznej aukcji Pride of Poland, miały być powodem fatalnego wyniku. Sławomir Pietrzak, prezes stadniny koni w Janowie Podlaskim, mówił 13 sierpnia, że nie może sobie pozwolić na sprzedaż takich koni za 10 tysięcy euro.

Podczas tegorocznej słynnej aukcji sprzedano jedynie 6 z 25 polskich koni arabskich, co było najgorszym wynikiem w historii licytacji. Zysk w euro był natomiast 10-krotnie niższy od  uzyskanego podczas ostatniej aukcji przed zmianą władzy.

Do sprawy odniósł się także Krzysztof Jurgiel, minister rolnictwa. - Nas interesuje genetyka, a ta została przez ostatnie lata zmarnowana. (...) Dlatego trzeba to odbudować. Dla nas jest to ważniejsze niż przychody. A przychody nie były takie małe (...) sprzedaliśmy kilkanaście koni, natomiast nie chcieliśmy wyprzedawać - mówił na antenie TVP.

- Jak to się ma do tego, że te konie, tam niesprzedane, czyli rzekomo chronione, teraz są wystawione na przetarg? - pyta Szewczyk przed kamerami stacji. - My nie pozbywamy się żadnego dobra narodowego, tylko sprzedajemy te klacze i konie, które nam są zbędne w hodowli - ripostuje  Grzechnik.

źródło: TVN24

[WIDEO] Stadnina w Janowie Podlaskim świętuje w tym roku 200-lecie działalności



Książka warta polecenia Sygnały koni

Poleć
Udostępnij