Żywego karpia będzie w tym roku trudniej kupić

Poleć
Udostępnij
Autor tekstu: Anna Wysoczańska PAP, (em) | redakcja@agropolska.pl
17-12-2018,10:00 Aktualizacja: 17-12-2018,10:37
A A A

W tym roku trudniej będzie o żywego karpia bowiem sieci handlowe wycofują się ze sprzedaży żywych ryb. Karpi jednak nie zabraknie i nie będą droższe niż w ubiegłym roku - zapewnia Zbigniew Szczepański, prezes Towarzystwa Promocji Ryb "Pan Karp".

Powodem zmniejszenia sprzedaży żywych ryb jest ograniczenie zakupów karpi przez jedną z sieci handlowych. W poprzednich latach kupowała ok. 2 tys. ton, w tym roku zakupy spadły o ponad połowę, a handel na bazarach został w dużym stopniu zlikwidowany przez supermarkety.

sprzedaż żywych karpi, karp, sieci handlowe, święta bożego narodzenia, klub gaja, akcja Jeszcze żywy karp

Ekolodzy apelują do konsumentów: nie kupujcie żywych karpi

Stowarzyszenie ekologiczne Klub Gaja zaapelowało do konsumentów, by przed Bożym Narodzeniem nie kupowali żywych karpi i reagowali, gdy dostrzegą w sklepach ich złe traktowanie i cierpienia - poinformował Jacek Bożek, prezes klubu. Ekolodzy...

- Do niedawna dużą rolę w sprzedaży karpi odgrywały bazary i targowiska czy tradycyjny handel, ale on skutecznie został wyparty przez supermarkety. Dlatego w tym roku może być trudniej o żywą rybę na Święta - uważa ekspert.

Kilka lat temu jedna z sieci sklepów dyskontowych postawiła na sprzedaż karpi filetowanych, w płatach uważając, że konsumenci wolą taką rybę, jednak okazało się, że był to nie całkiem trafiony wybór i część karpi nie znalazło nabywców.

Prawdopodobnie jednak sprzedaż filetowanych karpi będzie coraz powszechniejsza, tym bardziej, że wielu rybaków posiada już własne przetwórnie i może dostarczać odpowiednio porcjowane ryby.

- Jak wiadomo karp jako ryba słodkowodna ma dużo ości, a więc pojawił się nowy trend nacinania ości rybnych na drobne cząstki, które w procesie smażenia wytapiają się. Rybę jest łatwiej zjeść, ale jest bardziej sucha i według niektórych smakoszy mniej smaczna - zaznaczył Szczepański.

odłów karpi, ryby, karpie, gmina Przygodzice, wielkopolskie

Policjanci musieli asystować przy odłowie karpi

Odłów karpi ze stawu Szperek w Antoninie (powiat ostrowski) spowodował w czwartek kilkugodzinne utrudnienia w ruchu na drodze krajowej nr 11. Andrzej Pichet z urzędu gminy Przygodzice, do której należy staw, zapewnił w rozmowie z PAP,...

W tym roku hodowcy ryb nie tyle narzekają na ceny zbytu, choć mieli nadzieję na ich wzrost, ale głównie właśnie na destabilizację rynku i upadek tradycyjnego handlu. Mówi się o potrzebie odtworzenia rynków.

Rybacy myślą o tworzeniu mobilnych stanowisk do handlu karpiami, wyposażanych w basen z odpowiednią wodą, natlenianą, sprzedaż pod namiotem itp. Zdaniem szefa TPR "Pan Karp" konsument powinien wybrać w jakiej formie chce kupić karpia.

Ten rok nie jest zły dla producentów karpi, choć dla niektórych gospodarstw rybackich problemem była susza i niski stan wód w stawach. - Na nieurodzaj wskazują gospodarstwa na Opolszczyźnie, gdzie niedobór wody spowodował, że ryby słabo rosły, ale w innych częściach kraju połowy są znakomite. Ciepłe lato sprzyjało ciepłolubnym karpiom, które osiągają w tym roku często ponad 2 kg wagę - poinformował Szczepański.

Według niego, tegoroczne połowy będą na poziomie ubiegłego roku, czyli wyniosą 18-19 tys. ton. Jeżeli chodzi o cenę, to nie będzie wyższa niż przed rokiem i karp będzie kosztował 11-11,5 zł/kg w hurcie.

sprzedaż żywych karpi, karp, sieci handlowe, święta bożego narodzenia, hodowla ryb, fundacja viva!

Miejsca sprzedaży żywych karpi pod specjalną kontrolą

Parlamentarny Zespół Przyjaciół Zwierząt zajął się wytycznymi w sprawie sprzedaży żywych ryb w supermarketach. Chodzi głównie o przedświąteczny handel karpiami. Jak zaznaczali podczas dyskusji przedstawiciele organizacji...

Jak tłumaczył Szczepański, rybacy mieli nadzieję, że jednak uzyskają trochę wyższą cenę za karpia niż w ubiegłym roku (ze względu na większe koszty np. robocizny) na poziomie 12,5 zł/kg, ale te marzenia nie ziszczą się z powodu destabilizacji rynku.

Okazało się, że ryb po prostu nie ma gdzie sprzedawać, a więc zamiast lekkiego progresu cenowego dla producentów, cena musiała spać do ubiegłorocznego poziomu z dalszą tendencją spadkową.

Ekspert tłumaczy, że w polskich warunkach klimatyczno-wodnych nie ma alternatywy dla innych gatunków ryb. Stawy zbudowane w ciągu stuleci wrosły w środowisko i często znajdują się na obszarach Natura 2000. Wykorzystanie stawów do produkcji innych ryb niż karpie czy pstrągi jest trudne i nie przynosi dobrych efektów ekonomicznych.
 

Poleć
Udostępnij